Skip to content

4 komentarze

  1. ~gośc
    3 listopada, 2010 @ 13:02

    …indywidualna jednak to rzecz, aczkolwiek prawdziwa ;-/

    Reply

  2. ~maryjanka92
    5 listopada, 2010 @ 19:06

    Nic nie będzie takie jak kiedyś… Czasy zmieniają się bezpowrotnie. Serce mi się rozrywa, gdy czytam na blogu o tych młodych ludziach, któży odeszli, choć ich nie znałam (no jedynie troche Maćka) to nasuwa się pytanie „co by było gdyby?” …Śmierć młodych ludzi jest straszna i niesprawiedliwa, bo czesto przychodzi niespodziewnie…Dobrze, że pan pielęgnuje zwyczaj chodzenia z uczniami na ich groby…Nie wolno zapominać, że kiedyś oni istnieli…

    Reply

  3. ~gość
    7 listopada, 2010 @ 17:33

    Ale zauważmy że zmieniają się na gorsze, to są czasy bez autorytetów i wartości…nieliczni sa inni

    Reply

  4. ~absolwentka PG
    26 grudnia, 2010 @ 06:30

    Znałam Izę-koleżanka z klasy, zawsze uśmiechnięta, miła i dobra dla innych. Pamiętam ostatnią wigilię klasową, na którą przyszła Iza po chemioterapii-z jej długich, grubych gęstych włosów, nie zostało nic… Jej ciało straciło na wadze, taka mała, drobniutka dziewczynka z niej została. Miała maskę ochronną na buzi. Jej oczy były smutne, każdy jej życzył zdrowia i każdy żył nadzieją, że wyjdzie z tego, że wygra z chorobą, ale choroba niestety była silniejsza… Pamiętam jej pogrzeb, wyglądała jak aniołek w białej sukience, nie zapomnę do końca życia rozpaczy, smutku i żalu jej rodziców… serce na sam widok się krajało…Znałam Waldka-zaczepiał nas na korytarzu :), mały chłopczyk uśmiechnięty, był taki pełen życia. Wspominam go czasem i do dziś jest dla mnie niezrozumiałe, tajemnicą jak taki młody chłopak mógł targnąć się na swoje życie… Co nim kierowało, dlaczego nie szukał pomocy… Przecież są różne sposoby na rozwiązywanie problemów…Znałam Maćka tylko z widzenia. Wszędzie go było pełno, nie sposób było nie wiedzieć, który to Maciek. gdy się dowiedziałam o jego śmierci byłam w szoku. Miało być wesele, szczęśliwy dzień-a okazało się zupełnie inaczej… Tragedia…Znałam pana Sajewskiego-wspaniały n-l, wymagający, sprawiedliwy, wyrozumiały. Przez rok lub dwa (nie pamiętam dobrze) uczył moją klasę matematyki, do dziś pamiętam zapach kawy w klasie, którą pił w czerwonym kubku i jego specjalne tabelki do zapisywania lekcji i tematu i en jego wzrok, gdy czekał, aż klasa się uciszy 🙂 miło wspominam z nim lekcje, n-lem i człowiekiem był wspaniałym! Nigdy nie było i nigdy nie będzie takiego fantastycznego n-la od matematyki. Z czasem widać było po nim, że jest chory-był coraz chudszy, bladszy, ale nie okazywał w żaden sposób swego cierpienia. Nie wygrał z chorobą…Śmierć w życiu człowieka jest, czymś co nikt nie chce przeżywać, ale to nieodłączna część życia. Przeżywając śmierć bliskiej osoby zawsze staram sobie tłumaczyć, że przecież to nie koniec, że jeszcze się spotkamy tam gdzieś i to mi pomaga.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *