Egzamin próbny
Wyczekiwany z niepokojem egzamin próbny z języka angielskiego wreszcie nadszedł. Punktualnie o 9.00 uczniowie klas trzecich zasiedli w pięciu salach egzaminacyjnych by poczuć się częścią historii polskiej edukacji – egzamin z języka obcego odbywa się w polskim gimnazjum po raz pierwszy. Tę wiekopomną chwilę uchwyciło oko obiektywu. Kliknij na poniższe zdjęcie, by zoabczyć uczestników wielkiego eksperymentu oswiatowego! Czekam na Wasze opinie o egzaminie! Jak na razie, napotkani zdający chwalili sobie zadania i miejmy nadzieję, że zdania nie zmienią po otrzymaniu wyników!
21 października, 2008 @ 15:37
Szkoda że oni ich nie pisali (pomysłodawcy) haha ach, pan to zachwycony pewnie? -szkoda że nauczycielom tego nie robią 😀 ..bo już zapomnieli jak to jest 😀 lepiej takich eksperymentów unikać 😀 biedni… 😀 choć ja się pochwalę, pisałam próbny z angielskiego w internecie na 45punktów miałam aż 5! ależ ja mądra he he he
21 października, 2008 @ 16:41
A moze sciagalas?
21 października, 2008 @ 19:25
Lepiej! -strzelałam, bez patrzenia nawet na przykład. To i tak dobrze, aż całe 5 punktów!
21 października, 2008 @ 17:27
Ha! W końcu was to dosięgło ale prawdziwego stresa to będziecie mieć na końcowym egzamine….hehe hihi xD 🙂 **)
21 października, 2008 @ 18:32
Prawdziwa Bloody Mary! Tak trzymaj!
21 października, 2008 @ 19:04
A niech się stresują 🙂 hehehe
21 października, 2008 @ 19:27
Uczniowski stres – najlepszy przyjaciel nauczyciela!
21 października, 2008 @ 19:58
Płacz nauczyciela -satysfakcja z udanej 'konwersacji’ 🙂
21 października, 2008 @ 20:32
Tak, placz nad poziomem intelektualnym dyskusji.
21 października, 2008 @ 21:21
Zależy z kim, ja nic złego nie zrobiłam poza kilkoma słowami za dużo 😛
21 października, 2008 @ 21:32
oh, a wiec to nie jest sytuacja hipotetyczna?
22 października, 2008 @ 07:16
Ee ale to było dawno, w podstawówce jeszcze. Gdy cała klasa podpisała coś tam że nie chcę aby ta pani uczyła, ponieważ biła na lekcji dziennikiem, linijką itd. Ja nie chciałam podpisać, pomimo wszystko mnie nie biła 😀 no ale potem poszłam do niej, i powiedziałam o tym że nie żałuje, że pomimo wszystko nie powinna tego robić itd i ona się popłakała… ech 😉 ale jak widać z perspektywy czasu warto było -teraz jest bardzo dobrą nauczycielką..
22 października, 2008 @ 19:01
Wow, jaka pouczajaca opowiesc, prawie przypowiesc o wrazliwej dziewczynce, ktora pozwolila nauczycielowi stac sie lepsza osoba!
22 października, 2008 @ 18:52
Oh, jaka ty nieugięta… 😀 . Jak to dobrze, że mnie tacy nauczyciele NIGDY nie uczyli…uff **) :*
22 października, 2008 @ 21:19
Teraz mam fajną szkole, fajnych nauczycieli.. 🙂 i w ogóle gram w grę 'cieszenie się’ 😀 książkowy pomysł -tego telewizja panie Michale nie nauczy:D